instagram

Nowodwór, Kłoczew- szlakiem Ziemi Łukowskiej

Miałem ochotę na małą wycieczkę rowerową, ale zabrakło mi pomysłu. Szybko pomyślałem o tytułowych terenach i nie zwlekając wyruszyłem, dzień Bożego Ciała, po południu, mogło więc padać. Nie będzie to specjalnie długi wpis, choć ta podróż trochę czasu mi zajęła- 5 godzin 🙂 W telegraficznym skrócie: dojazd do Nowodworu, objechanie południowych nitek szlaku rowerowego ziemi łukowskiej, powrót z Kłoczewa, zaczynajmy.

Na początek tradycyjnie mapka, taka poglądowa na szybko:
route-22165422-map-full
Dokładniejsze zobrazowanie terenu, profil wysokościowy i inne udogodnienia tutaj: https://ridewithgps.com/routes/22165422
Jak widać zaczynamy na ulicy Królewskiej, jak zawsze. Potem miałem mały dylemat. Budowa obwodnicy Ryk w toku, projektowany dostępny przejazd przez te tereny będzie przy drodze do Leopoldowa, ja natomiast przejechałem przez jeszcze otwarty odcinek ulicy biegnącej do Brusowa i dalej. W przyszłości nie będzie jakimś większym problemem połączyć te trasy. Dzień jest słoneczny, czwartek wolny, także jeszcze bliżej Ryk natrafiam na aktywnie spędzających czas.
dsc06756-copy
Albo po prostu gdzieś jadących, lub idących. Nieważne; po pokonaniu górki widzę już w oddali najbliższy cel- Bazanów.
dsc06757-copy
Dotąd droga nie jest specjalnie komfortowa, dużo dziur, nierówności. Po skręcie w prawo również nie jest lepiej. Przynajmniej ruch samochodowy jest mały. Z Bazanowa do Nowodworu jest z górki, są ładne widoki, natomiast dalej trzeba już trochę pomęczyć się z pedałowaniem.
dsc06763-copy
Większość trasy wiedzie przez pola i łąki, temperatura nie jest zbyt duża, więc jakoś ochłodzenie pod koronami drzew średnio mnie interesuje. Poza tym warto wspomnieć, że nawet jazda w upały, byle nie te ekstremalne, nie jest zbyt męcząca, ponieważ pęd powietrza potrafi nieźle chłodzić.
dsc06765-copy
Krajobraz sielankowy, gdzieniegdzie z pól może dolecieć do nas zapach truskawek, a mijane wsie oferują nam przyjemną woń jaśminu, dominującego o tej porze roku. Oczywiście znajdą się również gospodarstwa z krówkami, lecz skupmy się na pozytywnych aromatach 🙂
Wola Gułowska jest widoczna już z oddali, przez charakterystyczny front kościoła. Należy w tym momencie dodać, że jesteśmy już na pobocznych nitkach Szlaku Ziemi Łukowskiej.
W powyższym odnośniku znajdują się użyteczne mapy i informacje. Ja nie za bardzo chce się pchać tutaj w opisywanie miejsc wartych zobaczenia, poza tym od czego jest internet…
dsc06766-copy
Zdjęcie byłoby świetne, gdyby nie samochód, stodoła i te bele… no cóż, nie można mieć wszystkiego. Nie chciało mi się już zjeżdżać polną ścieżką w prawo, tam by była pewnie lepsza perspektywa.
Na trasie coraz więcej mijanych wsi, jest święto, więc jakoś tak pustawo, czasem czuć tylko zapachy grillowe.
Jest to już główna południowa nitka szlaku, na mapie oznaczona czerwoną kreską, dalej będę chciał pobłądzić jeszcze w okolicach Kłoczewa.
dsc06769-copy
Czujny zwierz, ale nie uciekał. Zatrzymałem się przypadkowo, ładnie utrzymane porzeczki, obok maliny, a w dali przejrzyste sosny. A jeszcze bardziej na północ duży kompleks leśny. Przejeżdżam przez Lipiny i kieruje się na Wolę Okrzejską.
dsc06772-copy
W tych okolicach muzeum Henryka Sienkiewicza, oraz zabytkowy dwór. Dalej w Jagodnym stawy. Natrafiłem też przy drodze na położony wśród łąk mały zniszczony kościółek. Dziwny klimat, dookoła nic, wieczorne słońce, ciekawe czy były przy nim jeszcze jakieś zabudowania w przeszłości.
dsc06774-copy
Zostańmy przy sprawach wiary. Kilkanaście kilometrów dalej kapliczka na drzewie z małymi do niej schodkami, oraz druga, już podmurowana.
dsc06775-copy
Mijam malutką wieś Sokolę, a potem przecinam kawałek lasu.
dsc06779-copy
Powoli czuję już zmęczenie podróżą. Nie wiedziałem, że zrobię taki dystans, finalnie wyszło z górką 86 km. Po prostu jechałem tam gdzie chciałem. Najbardziej dawało mi się we znaki siodełko, a co za tym idzie wiadomo jaki ból… W odróżnieniu od zeszłorocznej setki, do obejrzenia TU, nie czułem zbytniego zmęczenia. Nawet zatrzymałem się na tej samej co uprzednio stacji benzynowej, na małe picie. dsc06780-copy
Koniec się zbliża, tereny już coraz bardziej znajome, robi się też nieco chłodniej. W Kłoczewiu widok na stawy w zachodzącym słońcu.
dsc06782-copy
Dalej już prosta droga do Ryk, w sumie najbardziej ruchliwa z dotychczas przejechanych, ale z prostymi odcinkami i z nową nawierzchnią. Lubię tędy jeździć, nigdy samochody nie przeszkadzały mi tu zbytnio. Zablokowałem nawet amortyzator, aby nie tracić siły na wahaniach. Zanim przejdę do szybkiego podsumowania, jeszcze jeden mały fragment trasy który zawsze świetnie wygląda. Dwa pagórki, dolinka, te drzewa w oddali jakby cyprysy we Włoszech, mała Toskania, no nie 🙂
dsc06786-copy
Więcej nie ma co się rozpisywać. Wyszła z tego dłuższa trasa na pół dnia, koniecznie do zabrania prowiant, albo jakieś zaopatrzenie po drodze. W każdej wsi, mniejszej miejscowości, sklepy znajdują się zawsze przy drodze, otwarte często w niedzielę. Jak już wcześniej pisałem, do zobaczenia są po drodze miejsca związane z Sienkiewiczem, również lokalizacje bitew z II Wojny Światowej i wcześniejszych starć, oraz różnorakie miejsca pochówków żołnierzy. Wystarczy kierować się drogowskazami i czytać mijane tablice.
To na razie tyle, w przyszłości planuję objechać cały szlak czerwony, plus odbiegające od niego nitki lokalne. To już jednak zabawa na cały dzień. Relacja będzie z pewnością dokładniejsza, mam nadzieję, że zdołam wymienić również siodełko na wygodniejsze, pozdrawiam:)

0 Comments

Leave Your Reply