instagram

Moja ulubiona polna ścieżka rowerowa

Dziś jedziemy w teren. Chciałem przedstawić wam coś co lubię najbardziej w okolicy. Moją ulubioną polną ścieżkę rowerową. Dlaczego ulubioną? Ponieważ jej pierwszym fragmentem bardzo często jeździłem do babci, gdy miałem już dość asfaltowego zgiełku. Dużo nie narzucałem, jakieś 1 km więcej, ale jechałem sobie spacerkiem, i podziwiałem przyjemną dla oka okolicę. Podczas tych lat obserwowałem również zmiany, czy na lepsze, raczej nie. O tym później.
Zaczynamy oczywiście w Rykach, ulica Królewska, albo dojazd Dolną. Będzie dużo zdjęć, nie tylko aktualnych, ale też archiwalnych, czasem tylko wspomnę jak któreś będzie starsze, nie zawsze, bo mi się zbytnio nie chce…, no to lecimy.
route-15460170-map-full

Oto mapa, taka skromna, polecam wejść w linka poniżej i poprzełączać sobie, a to na satelitę, a to popatrzeć na profil wysokościowy- jest spoko, tylko jeden mały pagórek, no może dwa. Jak widzicie jest to pętla, o jakże prostym trapezowatym kształcie, z małą do niej dojazdówką. Te kolorowe bazgroły powyjaśniam później. Link: KLIK

Przy cmentarzu skręcamy w lewo, potem kawałek po szutrze, i przy ściętej wierzbie w prawo. Tu na razie jest jak jest, nic specjalnego, trzeba tylko uważać przy zjeździe w dół.
DSC00690 (Copy)
DSC02898 (Copy)
Jest dość kamieniście, ale potem robi się bardziej miękko. Jak już zjechaliśmy, no to wiadomym każdemu jest że teraz ciut pod górkę:)
DSC00692 (Copy)
To pierwsze z dwóch zapowiedzianych wzniesień, tylko kilkadziesiąt metrów, można zeskoczyć kawałek z roweru. Co do jednoślada to raczej wystarczy zwykły, najprostszy. Cała trasa to raptem jakieś 6 kilometrów, nikt nas nie goni.
DSC05404 (Copy)
Mijamy pierwszy dom po lewej, generalnie za wiele to ich nie będzie, potem jeszcze dwa po prawej i powoli zbliżamy się do pętli. Co do innych zabudowań, napotkamy jeszcze po dwa w zakrętach naszej trasy, i ze dwa tak kilkadziesiąt metrów od drogi. Jest raczej odludnie, choć wszędzie na horyzoncie coś widać.
DSC05406 (Copy)
Przed samym skrętem w lewo, bo ja raczej zawsze tak jeżdżę, jak ktoś woli to może jechać prosto, jest bardzo kamienisty kawałek, często przy ulewach były tu mocne spływy, więc jest jak jest.
DSC05407 (Copy)
Potem krajobraz staje się łąkowo-polny. Dosyć dużo zbiera się tu siana, czasem też mijamy jakieś maliny i pozostałości sadu. Teraz jest on zaniedbany, ale jeszcze z 7-8 lat temu pamiętam że wyglądał dobrze i rodził. Niestety można już o tym zapomnieć. Jaka jest przyczyna? Po prostu postęp. Albo już nie ma go kto utrzymywać w ryzach i czerpać z niego skarbów natury. Małe gospodarstwa nie mają ekonomicznej racji bytu, ludzie mają swoją pracę, zwykły etat, poza tym starsze pokolenie inaczej podchodziło do tych spraw. Teraz można wszystko dostać w sklepach. Niektórymi działkami dzieci dawnych rolników już się po prostu nie interesują… Czy potępiam, nie, cena dzisiejszych czasów, sam mam kawałek pola i nie wiem co z nim za bardzo zrobić… Co do sadu, może czasem ktoś tu wstąpi, może kryje się tam jakiś rzadki pokemon…
Odwracając się widzimy wieżę telewizyjną, prosto jak idzie ścieżka.
DSC05464 (Copy)
Na tym fragmencie często występują duże kałuże, da się je spokojnie ominąć, ale jak komuś nie zależy, albo sprawia frajdę… Akurat podczas mojego przejazdu były dość małe, fajnie odbijało się w nich niebo.
DSC05467 (Copy)
Haha, w tych niżej:
DSC05478 (Copy)
Akurat zdjęcie z innego fragmentu, nie pamiętam jakiego. Z pewnością z tej trasy, może zstąpiłem kawałek w pole.
DSC05026 (Copy)
Tego drzewa na zdjęciu powyżej już nie ma, szkoda, fajne było. Leży też jakaś słoma, więc z pewnością to sierpień. Wpis planowałem już w czerwcu, objazd generalny zrobiłem w pierwszych dniach lipca. Z tego okresu tez pochodzi większość zdjęć. Uważam że wybrałem świetną porę na tego typu wojaże. Natura prezentuje nam wtedy całą paletę ciepłych pastelowych barw, od jeszcze niedojrzałego wiosennego zboża w kolorze groszku, poprzez żółcie zimowego żyta, suchej trawy, również tej skoszonej, kukurydza jest jeszcze ciemnozielona. Intensywnie błękitne niebo przed zmianami pogody, jest o wiele ciekawsze od tego które jawi nam się lekko niebiesko-białą poświatą w najpogodniejsze dni.
DSC05457 (Copy)
Oczywiście po okresach deszczowych, wszystko nabiera żywotności. Zawsze się też zastanawiałem czemu ludzi tak rajcuje zapach świeżo skoszonej trawy, mi już trochę spowszedniała, zwłaszcza że o trawnik dość często się troszczę. Poza tym miesza się z wyziewami z kosiarki i jest taki zielono-zmielony. Prawdziwym i o wiele według mnie pełniejszym aromatem, jest woń skoszonej łąki, takiego siana które już z dzień podeschło. Do mieszanki dochodzą również różnorakie zioła i wszędobylskie badyle, więc paleta zapachów jest o wiele pełniejsza.
DSC05510 (Copy)
Jedźmy dalej.Powoli kończy się pierwsza prosta naszej pętli i mamy tu możliwość wyboru. Pojawia się bowiem droga w dół prowadząca, w prawo. Nawet częściej na niej zostawiałem ślady opon, niż na tej trasie z mapki. Jednak tym razem prowadzę was i siebie kawałek dalej. Tu bowiem w dołku jest strasznie piaszczyście, ale nic nie przeszkadza aby sobie tą trasę dowolnie zmodyfikować. Jest to bowiem taki łącznik/skrót. Na mapce oznaczyłem go kolorem zielonym.
DSC05493 (Copy)
Jadąc jednak dalej mamy okazję znaleźć się przy kapliczce, widzianej już na jednym z powyższych zdjęć. Tutaj również można dojechać do ulicy Warszawskiej, droga jest czarna, żwirowa, odkąd pamiętam była czarna, żwirowa 🙂
DSC01085 (Copy)
Jako że znowu opóźniłem się trochę z wpisem, w stosunku do aktualnej daty, sceneria jest teraz ciut inna. Wszystko dojrzało, są żniwa. Dla amatorów olfaktorycznych wrażeń to też dobry czas na poznanie zapachu spod kombajna 🙂
Niepowtarzalny i wyjątkowy, nie polecam tylko zbliżać się zanadto, może być to trochę niebezpieczne, i co najmniej dziwne dla koszącego.
DSC03081 (Copy)
Żniwa kojarzą mi się bardzo dobrze, gdy jako malec z siostrą hasaliśmy po polach, ale dla dorosłych był to kiedyś jednak ciężki kawałek chleba.
DSC03077 (Copy)
Do tej pory pamiętam specyficzne swędzenie, gdy już za długo chodziło się po rżysku w sandałach, i stopa musiała się wiele nacierpieć.
DSC01089 (Copy)
Ok, wróćmy do opisu trasy, będziemy teraz przejeżdżać obok dwóch domów, dach jednego widzimy na zdjęciu wyżej. Wcześniej jednak jeszcze przed zakrętem mamy możliwość podjechać prosto, i wyjechać w Dąbi przy radarze (mapka- na niebiesko). Charakterystyczny krajobraz, cementownia, na moim zdjęciu ukryta zręcznie gdzieś za drzewami.
DSC05415 (Copy)
A z drugiej strony widok taki:
DSC05521 (Copy)
Nie będę wymieniał jakich przedstawicieli fauny i flory możemy napotkać na ścieżce. Nadmienię tylko że nie pamiętam abym mijał coś pozornie niebezpiecznego, jak dzikiego psa, czy lisa, może kiedyś jakiś sporadyczny przypadek. Tym razem udało mi się ustrzelić zająca, oczywiście aparatem, ale są  w okolicy również sarny, bażanty, trochę różnych ptaków.
DSC05446 (Copy)
Ładne kwiatki też się zdarzają. Badyle oraz chwasty oczywiście.
DSC05410 (Copy)
Wracając do pór roku, zawsze warto się tu wybrać. Zarówno wiosną jak i jesienią, a nawet zimą, krajobraz potrafi nas czymś zaskoczyć. Wrzucę gromadą parę zdjęć, z okresu gdy przyroda budzi się do życia.
DSC01456 (Copy)
DSC01460 (Copy)
DSC02919 (Copy)
DSC01464 (Copy)
Najbardziej lubię odwiedzać ten teren w środku słonecznego dnia, tak przed południem. Nie jest wtedy jeszcze zbyt gorąco, choć słońce mocno już praży. Oczywiście nie odrzucam innych pór, a nawet specjalnie wybieram się tu popołudniami, albo już wieczorem.
DSC05528 (Copy)
Szczególnie ładnie mogą wyglądać zachody słońca na jeszcze pierwszej części trasy, jak na zdjęciu powyżej, ale z drugiej strony nie jest gorzej:
DSC05400 (Copy)
Użyłem pojęcia drugiej strony, ponieważ te dwie równoległe mniej-więcej ścieżki są dla mnie najfajniejsze. Pozostałe, dwie części, to tak jakby łączniki, plus jeden skrót oczywiście. Co do wieczorów, szczególnie późno-letnich, powietrze wtedy jest chłodne,  czuć w nim taką rześkość, zapowiedź nadchodzącej nocy, wilgoć która niesie się znad łąk i pastwisk, cudownie:)
DSC02944 (Copy)
Prawie w każdym momencie trasy będzie widoczny kościół rycki, również z niską panoramą miasta. Widok kojący i uspokajający, bowiem wiemy, że nie odjechaliśmy za daleko:)
DSC05463 (Copy)
No dobrze, trochę do przodu. Zbliżamy się do Nowej Dąbi, niedługo skręcimy znów w prawo, i skierujemy się w drogę powrotną.
DSC05480 (Copy)
Mamy jednak okazję trzema dróżkami dostać się do asfaltu, i dotrzeć do wyżej wymienionej miejscowości. Na mapie oznaczyłem je kolorem pomarańczowym. Jedną z nich widać poniżej.
DSC05483 (Copy)
Jest to bardzo wyraźny zakręt i łatwo można przejechać tędy samochodem. Droga bowiem rozszerza się. Kierujemy się do Zalesia.

DSC03540 (Copy)
Będziemy jechać teraz dolinką, z jednej strony niżej, a od Ryk wyżej, te nam na jakiś czas znikną. Za to ładne pola i łąki. W końcu po to tu jesteśmy. DSC05471 (Copy)
Trafiają się też krówki, tu akurat wylegujące się, chyba mają przerwę w robieniu mleka 🙂 Daliście się kiedyś nabrać na ten żart ‚co pije krowa?’
DSC00709 (Copy)
Czas jeszcze na małe wyjaśnienie. Chodzi o powód mojego wpisu. Wiadomo, jak mówiłem, jest ładnie, często tędy jeżdżę, dobrze mi się kojarzy… Ale za jakiś niedaleki czas, rok, może dwa, pierwsza część trasy przestanie istnieć ze względu na budowę obwodnicy naszego miasta. Szkoda, chociaż musimy iść do przodu. Mimo że znikną tereny które pozostaną w moich wspomnieniach na zawsze, a także duży kawałek mojej działki również pójdzie pod budowę, coraz bardziej jednak dostrzegam że ruch samochodowy w Rykach jest już nie do zniesienia, jest to nieuniknione… Niestety coś za coś, nie ma co za bardzo się rozwodzić, trzeba dokumentować 🙂
DSC02911 (Copy)
Gospodarstwa znajdujące się po prawej stronie, mają tą zaletę, że leżą w dolince. Nie widać ich za bardzo, ani z tej nitki, ani z poprzedniej. Fajnie, takie pozorne odludzie.
DSC05468 (Copy)
Powoli zbliżamy się ku końcowi, jeszcze jeden zakręt, z zaniedbaną starą kapliczką w tle, i kierujemy się znów na Ryki.
DSC05490_1_2_tonemapped

Tędy łatwo można wyjechać również przed samym Zalesiem. Droga jest szeroka, ładnie wyrobiona, tylko ma trochę takich mikrodołków, szczególnie uciążliwych dla roweru.
DSC05477 (Copy)
Powrót nie nastręcza nam trudności, nic specjalnego też tu nie ma zbytnio, to co wcześniej, tylko z przewagą pól, oraz paru domostw. Przy jednym mamy okazję znowu skręcić w lewo, i wyjechać w okolicy stacji benzynowej.
DSC05495 (Copy)

Czas dobiegł końca, małe podsumowanie. Cała trasa liczy 6,8 km, razem już z powtórzonym fragmentem powrotnym, w paru miejscach jest dość dużo piachu, ale schodząc z roweru damy odpocząć trochę pośladkom, a wcale na czasie nie zyskamy, zresztą nie o to chyba tutaj chodzi. Ścieżki znane właściwie tylko mieszkańcom, i posiadaczom działek na tych terenach, sporadycznie widziałem samochody objeżdżające korek przed rykami w piątkowy wieczór, jednym z fragmentów trasy. Na reszcie bezdroży ruch czasem też całkiem spory:)
DSC05505 (Copy)
Żartuje oczywiście. To listonosz. Polecam gorąco, może kiedyś się spotkamy.

0 Comments

Leave Your Reply