instagram

Zalesianka. Początek.

Znowu wpis po niemałej przerwie, brak weny. Trzeciego maja wybrałem się ponownie na poszukiwanie źródła naszej małej powiatowej rzeczki. Od razu oznajmię, że udało mi się. Nie będzie tu już opisu początkowej części trasy, zaczniemy od drogi asfaltowej w Zalesiu. Tym razem jednak z rowerem będzie ciężej, więcej należy iść i go prowadzić, niźli jechać. Zaczynamy.

Zrobiłem małe internetowe rozeznanie na zdjęciach satelitarnych i ponownie spróbowałem podjechać w okolice większej firmy związanej z cementem. Niestety wszędzie płoty, siatki, nie dało się zbytnio jak przejść, więc musiałem wrócić na miejsce, gdzie ostatnim razem spotkałem dużego psa. Nie było go już tym razem, więc spokojnie kontynuowałem jazdę. Pokażę również od razu mapę, aby było łatwiej się orientować: https://ridewithgps.com/routes/14974116
Cofnijmy się jeszcze troszkę. Zacząłem oczywiście od stawu Skalskiego, ponieważ jest tam ładnie, ale dość szybko wróciłem na asfalt, jeszcze przed ‚postołą’. Teraz nie ma możliwości raczej tamtędy przejechać bez uciążliwości, ale 3 maja dało jeszcze radę.
DSC05340 (Copy)
DSC05341 (Copy)
Jak widzimy na zdjęciu powyżej, tak wygląda Zalesianka, która za chwilę połączy się ze swoim dopływem i utworzy dalej znaną nam i wyraźną już rzekę. Jest jednak problem jak zakwalifikować te dwa cieki. Wcześniejszy, na który udałem się kilkanaście dni temu, w miejscu połączenia jest silniejszy, zaś ten który na starszych mapach nazwany jest Zalesianką, teraz uregulowany i kontrolowany, w czasie swobodnego przepływu wody, byłby podejrzewam ważniejszy. Zostawmy więc te kwestie i powróćmy do opisu trasy:)
Jak wspomniałem nie przedostaniemy się tędy wzdłuż nurtu, dlatego zawracamy. A nawet jeśli by nam się udało, to i tak natrafimy na rozlewisko:
DSC05342 (Copy)
Dostaniemy się w to miejsce skręcając w ścieżkę w połowie siódmego kilometra załączonej trasy. Jak widać przed rzeczką jest jeszcze jeden stawik, a dalej znów dwa kolejne, mniejszy i większy.
DSC05343 (Copy)
Dlatego też nie ma co dłużej tu ostawać, choć warto zwrócić uwagę na owoce bytowanie człowieka, czytaj: śmieci. Zdjęcia starałem się zrobić ładne, dlatego unikałem ich w kadrze, ale zapewniam że są.
DSC05345 (Copy)
Musimy cofnąć się tą sama drogą i podjechać kawałek dalej. Wkraczamy powoli w las i skręcamy w wyraźną drogę w prawo. Mijamy jedno domostwo i co bystrzejsze oczy, mogą zauważyć już korytarz naszej małej rzeki.
DSC05346 (Copy)
Trasa bowiem zakręca w lewo, jedziemy kawałek przy lesie, czyimś podwórku i trafiamy na Zalesiankę. Muszę powiedzieć że pozytywnie się zaskoczyłem, bowiem nigdy tu nie byłem. Ukazuje nam się miły dla oka mostek i kawałek sielskiego krajobrazu.
DSC05348 (Copy)
Co leniwsi mogą już zejść z roweru, choć da się jeszcze kawałek podjechać. Spotkałem tu również rowerzystę-turystę, prawdopodobnie jak ja podziwiającego ten teren.
DSC05347 (Copy)
Następuje teraz ok. 0,5 km prostej trasy w lesie, pojawiają się liczne małe mostki, również małe łączki.
DSC05349 (Copy)
Ścieżka dosyć wyrobiona, nie ma problemu jeszcze z przejściem, czy przejechaniem.
DSC05351 (Copy)
Dalej wyjeżdżamy na otwarty teren. Odbiłem kawałek od Zalesianki, powiodła mnie ubita dróżka i ładna łąka. Miejsce w sam raz na zatrzymanie się, chwilę odpoczynku, za chwilę zrobi się bardziej terenowo…
DSC05353 (Copy)
Zostaje nam już tylko prowadzenie roweru przy samej rzece, na skraju pól i łąk. Nie mówię że jest źle, dla mnie wręcz przeciwnie, taka mała uciążliwość nie jest w stanie przeciwstawić się licznym zaletom które czynią ten temat przedmiotem mojego wpisu i celem wyprawy. Parę zdjęć:
DSC05354 (Copy) DSC05355 (Copy) DSC05356 (Copy)
Mijamy również drogę polną, która miała już okazję zagościć na łamach mojego bloga. Kawałek dalej, na około 1 km rozstaję się z Zalesianką, ponieważ robi się ciut ciaśniej przy samym biegu rzeki, oraz pojawia się kilka domostw. Nie chcę pchać się tu z rowerem, dlatego jak widać na mapie udaje się miedzą dobry kawałek dalej w górę rzeki, ale też w małym od niej oddaleniu, nie tracą jej jednak z oczu.
DSC05358 (Copy)
Ponowne spotkanie następuje, gdy mijamy ostatnie gospodarstwo, otoczone ładnym laskiem. Kawałek przez dwa pola i musimy wejść w teren zadrzewiony. Kierowałem się wrodzonym instynktem 🙂 i slalomem jak widać na mapie. Nieźle sobie poradziłem.
DSC05359 (Copy)
Mijamy linię energetyczną, znów docieramy do biegu rzeki, i mijając małe zabudowania natrafiamy na drogę asfaltową.
DSC05360 (Copy)
Po jej przekroczeniu jesteśmy już prawie u celu podróży. Nie spodziewałem się że nastąpi to tak szybko. Droga ta, z Owni do Nowej Dąbi, jest mi bardzo dobrze znana. Nigdy nie zdawałem sobie jednak sprawy z tego, że po jednej jej stronie znajduje się źródło naszej rzeki, a z drugiej są wspaniałe tereny polno-leśne, przez które można spokojnie przejść i podziwiać przy okazji piękno naszych terenów.
Czas na finał. Dosłownie 200 metrów dalej trafiamy na oczekiwane źródło Zalesianki.
DSC05361 (Copy)
Teraz już wiecie że droga do niego jest bardzo prosta. Podjechać samochodem, zaparkować na poboczu drogi, udać się kawałek w głąb terenu i voilà. Jednak polecam bardziej trochę się potrudzić, zwiedzić co nieco, zorganizować małą wycieczkę, dobrze się ubrać i na jesień, bądź kolejną wiosną poszukać samemu źródeł Zalesianki.

0 Comments

Leave Your Reply