instagram

Szlak rowerowy zielony Ryki-Leopoldów-Ryki

Niedawno powstały, można powiedzieć że się doczekaliśmy. Dwa szlaki rowerowe. Na pierwszą podróż wybrałem się trasą zieloną. Tym kolorem jest ona oznaczona na mapach informacyjnych znajdujących się przy wyjazdach z Ryk.

Na mapie prezentuje się tak:
Ryki-Leopoldów-Ryki
Jego długość to odpowiednio 36,03 km według licznika rowerowego, i 35,9 km według odbiornika nawigacji. Wygląda na to że mam dobrze skalibrowany sprzęt, i dokładny GPS, to dobrze, następnym razem wystarczy gdy podam tylko jedną wartość… Wracając do trasy, czas samego przejazdu to 2 h i 15 minut, a żeby ogarnąć całą wycieczkę muszę dodać kwadrans. Powinno trwać to trochę więcej, gdyż gdyby szlak był dobry, na pewno zatrzymywałbym się na dłużej, ale wyszło tak średnio.
Trasa nie jest wizualnie najatrakcyjniejsza, ale nie można jej zarzucić też wiele złego, zobaczcie sami i oceńcie.

Zacznę od strony Oszczywilka, choć można jechać odwrotnie. Dojeżdżamy ulicą Sadową, o odwrocie ładny widok na nasze miasto, potem kilka górek, tory i mamy Oszczywilk. Jedziemy kawałek przez wieś, w sumie nic specjalnego, spokój, trochę zabudowy starej i nowej również, najciekawsze z tego wszystkiego było bocianie gniazdo.
DSC04746_resize
Tutaj kończy nam się asfalt, i zaczynamy polne wojaże. Krótki przejazd przez las, mijamy parę ambon, nie polecam na nie wchodzić, szczególnie na tą, której stopnie w większości składają się z gałęzi, ciężko jest potem zejść 🙂 Ale widok jest nawet, nawet:
DSC03459_resize
Tabliczki kierują nas w lewo, na kawałek którym będziemy również wracać. Nie jest to całkowita pętla, ale można to przeboleć. Jedziemy przez ciemny i zimny las grabowy, więc żadne owady raczej nas nie pogonią. Ziemia jest twarda i wyjeżdżona, nie zagrzebiemy się. Dojeżdżając do Leopoldowa możemy wybrać czy skręcimy w prawo najpierw, czy potem. Nie ma to zupełnego znaczenia, i tak trzeba jakoś wrócić.  I tu muszę przyznać że najbardziej się rozczarowałem, ani droga rozpoczynająca się ulicą Spacerową, ani ta która wracałem z tej mini pętli- Słoneczna, nie zachwyciły mnie. Najpierw jedziemy kawałkiem asfaltu, potem zaczyna się piaskowa droga, gdzie podczas takiej suszy jaka trwa teraz, łatwo można ugrzęznąć, szczególnie na cienkiej oponie. Oczywiście zejście z roweru nikomu nie uwłacza, mam nadzieję, ale ja chodzić trzymając kierownicę w ręku nie lubię. Ratuje nas tu pierwszy postój przy punkcie widokowym, czyli w skrócie PW-3. Widok na ols i małe bagienko, Znajduje się tu wiata na podwyższeniu, dość porządna.

DSC03464_resizePrzy każdym punkcie, czy to widokowym, czy to postojowym, znajdują się tablice informacyjne w przystępnym formacie, a także gry dla dzieci, niestety już w gorszym stanie, o czym później.
DSC03463_resize
Jedziemy dalej polnymi ścieżkami, aż docieramy do asfaltu. Tu warto podjechać dosłownie kawałek do pomnikowego drzewa, dębu ‚Poldka’. Tak wyglądał on rok temu:

DSC03468_resizeWracając mijamy punkt postojowy, zlokalizowany według mnie za blisko zabudowań, a nawet niepotrzebnie, niedaleko jest wspomniany punkt widokowy…
DSC03469_resize
Ta część trasy jest jak dla mnie najmniej atrakcyjna wizualnie, zwykły przejazd przez wieś, potem łącznikiem którym już jechaliśmy, dalej jednak nie może być gorzej.
Może. Najbardziej denerwujące są tu muchy końskie, zwane w gwarze ślepakami. Chodzi mi o ten kawałek między Brusowem, a Leopoldowem. Jadąc pod górę, w upalny dzień, wydzielając dwutlenek węgla i inne zapachy, przyciągamy co nieco fauny, na szczęście nie pszczół, bowiem wypatrzyć w dali można pasiekę.
DSC04738_resizeDSC03473_resize

Dojeżdżamy do Bazanowa, i udajemy się do PP2, możemy tam wypocząć na uboczu, fajne dość miejsce, widać tylko że korzysta również miejscowa ludność. Tablice edukacyjne są tu niestety zniszczone już. Czasem po wypiciu można coś poszaleć, ale żeby niszczyć tabliczki z nazwami drzew, tego nie rozumiem…
Porównajcie, mam akurat dwa zdjęcia, rozbieżność czasowa to zaledwie rok.
DSC03475_resize DSC04736_resize
Teraz następuje najmilszy dla oka fragment podróży, zjazd dobrze utwardzoną drogą do Ogonowa, przez stawy, mijamy młyn, niedaleko Janisz, wieży telewizyjnej, i dalej do Ryk. Nie ma co się rozpisywać, wystarczy spojrzeć.
DSC03478_resize DSC04731_resize DSC04733_resize
DSC04735_resizePodsumowanie

Na początek trasa jak najbardziej godna polecenia. Jakikolwiek rower powinien dać radę, choć najlepsza by była zwykła crossówka, tylko z szerszymi oponami. Nie jest problemem czasem zejść z roweru, gdy nie dajemy radę pod górkę, tu raczej ich nie ma, ani gdy opona siądzie w piasek; troszkę takich fragmentów się znajdzie. Gdy jechałem tędy rok temu, z górką, tablice informacyjne, i te o funkcji edukacyjnej, były jeszcze nieuszkodzone, teraz trochę są, ale tylko te z elementami ruchomymi. Reszta z opisami fauny i flory, jak i opisujących tereny jest w dobrym stanie. Również oznakowanie trasy jest na dobrym poziomie, nawet bez wsparcia nawigacji odnajdziemy się w terenie, najlepiej gdy mamy jakąś mapkę, albo chociażby zdjęcie mapy z tablic informacyjnych. Nowością są tabliczki, które informują o dojeździe do ‚Szlaku Ziemi Łukowskiej’.  Jego fragmenty znajdują się na północno-wschodnich rubieżach naszego powiatu, miałem okazję tego roku fragmentami jeździć, ale nie wiedziałem wtedy że należą do czegoś większego. Wracając do naszej trasy, spokojnie w dwie i pół godziny można przejechać, trzy w bardziej spacerowym tempie.
Proszę nie sugerujcie się tym że coś mi się nie podoba, tylko sami ruszajcie w trasę i oceńcie.

0 Comments

Leave Your Reply