instagram

Szlak rowerowy czerwony Ryki- Bobrowniki- Ryki

W końcu przyszedł czas na recenzję kolejnej, oznaczonej ścieżki rowerowej, w pobliżu naszego miasta. Zwlekałem kilka lat, teraz już wiem dlaczego. Będzie to krótki wpis, parę zdjęć, przemyśleń, kilometraż z mapką trasy, zapraszam.

Strasznie dziś wieje i pada więc mam chwilę na siedzenie przed komputerem. Jeszcze wczoraj i w sobotę temperatury były dla mnie na tyle znośne, aby pojeździć trochę w terenie, w pobliżu obwodnicy. Dziś natomiast tworzę ten wpis, sam przejazd odbył się jakiś miesiąc temu. Mapka, klik: TU!
Ostatnie dni sierpnia, pogodny i ciepły dzień, choć coś zwiastuje załamanie pogody. Wpadłem na pomysł aby szybko przejechać trasę czerwoną, na którą czaiłem się już parę lat, choć nigdy nie lubiłem tych okolic. Pierwszy przejazd był zaraz po jej utworzeniu, pisałem na ten temat na facebooku, lecz wątpię bym to teraz odnalazł. Miałem nadzieję na szybki przejazd, tak też się stało. Trasa bowiem nie zawiera dużo fragmentów po piachu i polach, większość zdecydowana to asfalt. Tak samo jak w przypadku drugiej ścieżki i tu musimy dojechać kawałek. Kieruję się zatem ulicą na Dęblin, mijam tory, kawałek pod górkę, aż do „przemysłowej”. Skręt w lewo i już po paruset metrach możemy skręcać w prawo.
dsc08525-copy
Tu zaczyna się fragment przez las, niestety jest krótki, raptem paręset metrów. Szybko dojeżdżamy do drogi krajowej 48, powoli zaczynam sobie przypominać co nieco z dawnego przejazdu, a także uzmysławiam sobie, że przez jakiś czas jeździłem tędy do… pracy. Brakuje tu jakiegoś wyraźnego oznaczenia, na szczęście dużego wyboru nie ma, nawet bez żadnej nawigacji, ze zwykłym zdjęciem trasy z tablicy informacyjnej to przejedziemy. Skręcamy w lewo na tytułowe Bobrowniki.
dsc08526-copy
dsc08527-copy
Dalej nie ma co za bardzo mówić. Przejeżdżamy wśród zabudowań, dawnej leśniczówki, skutecznie zasłoniętej parawanem z drzew i iglaków. Pierwszy punkt przestankowy przed nami, niestety jakiś „pan mający przerwę, z pociągiem do mocniejszych trunków”, owy trunek sobie właśnie spożywa, nie zatrzymuje się, jest to wszystko trochę zarośnięte. Posłużę się zdjęciami sprzed paru lat, je łatwiej znaleźć.

Hmm, trochę się naszukałem, przynajmniej już wiem kiedy tu jeździłem po raz pierwszy, 2014 rok, dużo się od tamtego czasu zmieniło, przed również wiele życia mi upłynęło, szybko ten czas leci… Wracając do zdjęcia i punktu przestankowego, chyba nie jest tu zbytnio potrzebny, po pierwsze zbyt szybko, a po drugie trasa nie jest aż tak długa. Dla jasności- 4,6-ty km trasy.
dsc03589-copy
Dalej trasa wiedzie przez las, nic specjalnego, zwykła droga asfaltowa, w pewnym momencie zauważam tabliczkę informującą o skręcie. Nie ma o tym nic na planie głównym, ale jadę. I jadę i nic, albo ktoś nas robi w …(tu wstawcie sobie ulubione słowo), albo coś jednak dalej jest. Ja zrezygnowałem po 800 metrach, gdy było coraz więcej krzaków i piachu. Nawet teraz nie wiem co miałoby się tam znajdować.
dsc08528-copy
dsc08530-copy
Dojeżdżamy do Bobrownik. Pokręciłem się tu trochę. Mijamy ładny, stary, zadbany kościół, jak to określił go ktoś w mapach googla (poprawiłem interpunkcję), oraz plebanię z wybiegiem dla koni i ruszamy na wschód.
dsc08532-copy
dsc08533-copy
Robi się bardziej pochmurno, o czym już wspominałem, sprężam się zatem. Jazda dziurawymi drogami wśród wątpliwej urody gospodarstw rolnych nie należy do przyjemności, chociaż jedno z tych dwóch mogło by być porządne.
dsc08534-copy
Czas na najlepszy punkt programu, czyli punkt widokowy Sędowice. Kawałek trzeba dojechać, ale sądzę że choćby dla tego miejsca warto wybrać się tą trasą. Zakola Wieprza, wśród pól i niewielkich zadrzewień. Można tu odpocząć w cieniu i chłodzie, wiata nie jest zdewastowana, ławki czyste, pozytywne zaskoczenie. Tylko trochę śmieci po wakacjach.
dsc08537-copy
dsc08538-copy
Widziałem nawet spływających kajakarzy, aż im pozazdrościłem. To świetna forma spędzania czasu, szczególnie w miłym towarzystwie.
dsc08539-copy
dsc08541-copy
Zbieram się powoli, zmierzam ku końcowi. Czeka mnie jeszcze jeden punkt widokowy, tym razem w  pobliżu miejscowości Lasoń. Zmieniło się tu trochę od mojej ostatniej wizyty. Drzewa urosły, krzaki przysłoniły widoki, trochę piachu się obsypało. Jest to jednak mniej używany obiekt od poprzedniego, to widać. Może dlatego że nieco ciężej tu dotrzeć… Ja się trochę zawiodłem.

dsc08543-copy

dsc08544-copy

dsc08545-copy
O
 dziwo budowa trasy ekspresowej i obwodnicy Ryk nie psuje nam trasy, można spokojnie przejechać, a nawet w końcowej części przy wjeździe do Ryk jest nieco bezpieczniej, z uwagi na mniejsze natężenie ruchu. Dojeżdżamy zatem do miejscowości Sarny, położonej już po drugiej stronie S17. Tu fajny przejazd mało uczęszczaną drogą przez las, nadal asfalt i to równy; następnie miejscowość Sierskowola, mimowolnie zboczyłem nieco z trasy, chciałem być mądrzejszy od oznaczeń ścieżki, na szczęście w porę trafiłem na prawidłowy szlak; w końcu mijamy kopalnię piachu. Tu małe wtrącenie, najgorszy moment szlaku, ciężko się jedzie, zwłaszcza przy długotrwałym braku opadów deszczu. Jednak na całej reszcie nawet Wigry 3 dadzą radę.
dsc08547-copy
dsc08549-copy
dsc08550-copy
Dojeżdżamy do Chrustnego, skręcamy w lewo i według tablicy to koniec, proponowany dojazd do Ryk to kawałek po dawnej krajówce i wjazd ponownie na ulicę przemysłową. Teraz całkiem niezłe rozwiązanie, z uwagi na wspomniany wcześniej mniejszy ruch, ja jednak pokusiłbym się na jakiś dojazd do Janiszewskiej. Na mapie coś widzę, nigdy jednak tamtędy nie jechałem, muszę na spokojnie sprawdzić.
dsc08524-copy
Podsumowanie. Nie zauroczyła mnie ta trasa. Subiektywnie, mam do tego prawo. Po prostu za dużo asfaltu, okolica mało atrakcyjna wizualnie, tylko na rzeką mi się podobało. Dojazd też taki miastowy. Może wy będziecie mieli inne odczucia, ja natomiast rekomenduję szlak do Leopoldowa, choć tam też dawno nie byłem…
Wydaje mi się, że robione to było wszystko na siłę. Nie odradzam, to tylko 30 kilometrów, w dwie godziny do zrobienia nawet teraz, jeśli ktoś nie zna tych terenów będzie pewnie zadowolony, a jeśli nie, niech się nie zraża i odkrywa nowe miejsca, oczywiście jednośladem 🙂

0 Comments

Leave Your Reply