instagram

Krótki jesienny trip przez las i pola

Co prawda pogoda już nie pozwoli nam na za wiele w tym roku, ale jeszcze kilka dni temu mieliśmy świetną pogodę na małe wypady rowerowe.  Ja jak zawsze spóźniony z wpisem, ale kto chce może jeszcze próbować.
Także zgodnie z tytułem zapraszam na małą wycieczkę w okolice Zalesia. Na załączonym obrazku widać że będzie krótko i przyjemnie 🙂

Charakterystyka w skrócie: ok. 10 km, 3 km po asfalcie, reszta to pola i las z przewagą tych pierwszych. Jest dość łatwo, chociaż czasem dużo wyjeżdżonego piachu. Mi wycieczka zajęła ok. godziny wolniutkim tempem z robieniem zdjęć, także nie ma na co narzekać. Na moim RidewithGPS dokładniejszy opis: RideWithGPS.

Dlaczego akurat tędy. A ponieważ mamy późną jesień, drzewa we wszystkich kolorach pasteli natury, jest pięknie i jeszcze ciepło. Ubieramy się ciepło i ruszamy w trasę:
DSC05161 (Copy)
W zasadzie najpierw musimy dojechać kawałkiem całkiem ruchliwej drogi powiatowej, ale nie ma się co przerażać, okolica spoko i jest dość bezpiecznie. Dojeżdżamy do Zalesia i przy pomniku upamiętniającym mjr. Bernaciaka skręcamy w lewo pod górę. O ‚Orliku’ warto poczytać tu.  Jadąc dalej trochę w prawo zgodnie z ‚najgłówniejszym’ kierunkiem wyznaczonym już przez delikatnie zużyty asfalt (doszły mnie słuchy że ma to się zmienić), dojeżdżamy w końcu do ściany lasu i tu właściwie możemy zacząć delektować się widokiem naszej okolicy.
DSC05164 (Copy)DSC05163 (Copy)
No było trochę mokro jak widać, ale trasa przejezdna. Rower każdy da radę, oby tylko nie miał opon z kolarzówki. Oddalając się od Zalesia wjeżdżamy w tak jakby las, nie taki konkretny i zwarty, ale taki jak lubię najbardziej: luźny, z różnorodnością gatunków. Co jakiś czas pojawiają się mniejsze lub większe łączki. Właściwie jest to tak jakby kompleks zadrzewień śródpolnych. Jest jasno i przejrzyście, szczególnie teraz, nie ma mowy o zgubieniu się.
DSC05166 (Copy)
Najfajniejsza jest własnie ta odmienność otoczenia, sosna, brzoza, dąb, akacja…. Brązowo, żółto, czerwono, zielono…
Nic nie trwa wiecznie, czas zawracać, dosłownie. Droga bowiem nieubłaganie prowadzi ku asfaltowi, ale my tam nie chcemy dotrzeć. Zatem na rozwidleniu, widocznym na zdjęciu poniżej, zawracamy. Troszkę dalej widać też kapliczkę. Najpierw zwrot o 90 stopni, troszkę do przodu, kolejny skręt, i już jedziemy z powrotem.
DSC05167 (Copy)DSC05168 (Copy)
Będzie jeszcze troszkę przez lasek, ale okolica zmienia się i zaczynają dominować łąki,  pola, oraz niestety muszę o tym wspomnieć, niedawno wybudowana jakaś farma, chyba drobiu… Jeszcze dwa lata temu jej nie było, ale cóż, trzeba po prostu ją minąć i iść dalej…
DSC05169 (Copy)DSC05170 (Copy)
Powoli zbliżamy się do Ryk, więc może trochę więcej o pogodzie. Gdy wyjeżdżałem było słonecznie i ciepło. W niespełna pół godziny nadeszły chmury i musiałem przyspieszyć. Dobrze zrobiłem, ponieważ tego popołudnia spadł deszcz.
Jak się ubrać na taka pogodę? Na pewno nie za ciepło, bo szybko się spocimy. Należy unikać materiałów nieoddychających, podstawą może być najprostsza bielizna oddychająca, czytaj koszulka, ew. rajstopy, i na to dres/ polar. Ciuchy na rower to temat rzeka.
Ważne jest też to w jakim tempie jedziemy, jeżeli nie przyspieszamy gwałtownie, nie przemęczamy się, jednym słowem jedziemy na największym luzie, ubiór nie stanowi większego problemu, wystarczy wtedy pamiętać aby się nie spocić (bawełna mokra jest ciężka i nie schnie na ciele), i tu chyba strategia cebulki się sprawdzi 🙂

DSC05171 (Copy)DSC05173 (Copy)

Trasa wiedzie teraz malutkimi pagórkami, po prawej stronie teren się podnosi, a po lewej w oddali nasza asfaltowa droga dojazdowa (raczej niewidoczna). Te okolice to moje ulubione tereny do wolnych przejażdżek po polach, co rusz odchodzi jakaś ścieżka w prawo, trochę rzadziej w lewo, jeszcze o nich napiszę, na wiosnę.
DSC05175 (Copy)DSC05177 (Copy)DSC05178 (Copy)
Wycieczka powoli dobiega końca, zbliżamy się  do cmentarza, a mnie gonią chmury i odstraszają od robienia zdjęć.  Dlatego na zachętę ostatnia fotografia z sezonu ciepłego, wspomnienie lata (dolinka przy samych rykach), a wcześniej jakieś grzyby, chyba niejadalne…
DSC05179 (Copy)DSC00688
Jak zawsze mam nadzieję że chociaż jedną osobę zainspiruje do przejechania się, czy to teraz jesienią, czy to w lato. Łatwo dojechać, z wiejskiej, dolnej, czy warszawskiej. Krótko, przyjemnie i treściwie 🙂

0 Comments

Leave Your Reply